Telefon Linia Polecamy Reklama
Do góry Gołąb

Tutaj jesteś: Strona główna | Hodowcy

Hodowcy

POLACY ZA ATLANTYKIEM. JULIAN MITORAJ LONDON, ONTARIO.

Kilka lat temu w trakcie sezonu lotowego moja córka Ala poinformowała mnie, że dzwonił pan Julian z Kanady i chciał ze mną rozmawiać. A jak to zwykle bywa w okresie letnim w ciągu dnia wchodzę do domu rzadko i późnym wieczorem. Po kilku nieudanych próbach w końcu mogliśmy porozmawiać. W związku z tym, że jest duża różnica czasu między Polską a Kanadą nasze rozmowy odbywały się zwykle o godzinie 22. Julian sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego człowieka, przez to nasze rozmowy były bardzo ciekawe i zwykle odbywały się kilka razy w tygodniu. Wrażliwy patriota, Polak z krwi i kości, który mieszka 50 lat poza ojczystym krajem. Po tych kilku latach znajomości poprosiłem go, by opowiedział jak to się stało, że mieszka w Kanadzie i lotuje tam swoje gołębie. Jego pasja do gołębi trwa od najmłodszych lat . Jeszcze gdy mieszkał w Polsce, w Bystrzycy, w jego gołębniku mieszkały gołębie pocztowe jak i ozdobne.

T.W.: Julian jak to się stało, ze zacząłeś interesować się gołębiami?

J.M. : W mojej rodzinie mój dziadek miał gołębie. Ja już od najmłodszych lat byłem zafascynowany gołębiami, jeszcze gdy mieszkałem w Bystrzycy.

[...]

T.W.: Jak długo musiałeś czekać aby móc hodować gołębie w nowym kraju?

J.M. : Zaczęło się to dosyć szybko. Gdy przyjechaliśmy do Kanady, z końcem stycznia 1964 roku, już w pierwsze wakacje poznaliśmy hodowcę gołębi. Był to bardzo ciężko chory Szwed. Wraz z moim kolegą często go odwiedzaliśmy. Hodowca ten widząc, że interesujemy się gołębiami sprzedał nam super gołębie, które zdobywały dużo dyplomów i pucharów. Cena za gołębia wynosiła po dolarze za sztukę. Przez kolejne lata rozwijałem swoją hodowlę nabywając nowe gołębie od starych weteranów, którzy służyli w armii kanadyjskiej w Europie. Wtedy wojsko trzymało gołębie do przenoszenia rozkazów i informacji. Gdy wojna się zakończyła, żołnierze wrócili do Kanady wraz z gołębiami angielskimi. Pamiętam, nazywano te ptaki brytyjskimi gołębiami bojowymi linii Barcer. Były to bardzo twarde gołębie, nie bały się upałów oraz mocnego, przeciwnego wiatru. Po jakimś czasie dołączyłem do mojego stada jeszcze czerwone Brico. W 1974 roku mając 24 lata zacząłem lotować gołębiami w klubie w London w prowincji Ontario i tak zostało do dzisiaj.

Obraz

T.W. : Powiedz proszę, jaką metodą lotujesz na długich dystansach?

J. M. : Moje gołębie latają metodą klasycznego wdowieństwa samców. Uważam, że samce są mocniejsze i dobrze zmotywowane, mogą wygrywać z samicami nawet na długich lotach.

[...]

T. W.: Jak przygotowujesz swoje wdowce do nadchodzącego sezonu?

J. M. : Jak tylko pogoda pozwala samczyki powoli zaczynają oblatywać przy gołębniku, a następnie gdy wszystko się dobrze układa przeprowadzam im kilka lotów treningowych tak, by były gotowe na początek maja, bo tak zwykle zaczynamy pierwsze loty.

T. W. : Czy Twoje samczyki wychowują młode po zakończonym sezonie lotowym?

J. M. : Gdy skończą się loty paruję je, po czym wysiadują jajka i wychowują po jednym młodym. Gdy samiczki zniosą drugi raz jajka, to po kilku dniach je rozdzielam i przygotowuję do pierzenia, a następnie do zimy.

[...]

T. W. : Jak karmisz gołębie w trakcie pierzenia?

J. M. : Dostają bogatą oleistą karmę, którą wcześniej przygotowuję. A gdy są dobrze opierzone i już nie wylatują na oblot, to do karmy dodaję 30% jęczmienia by utrzymały wagę.

T.W.: Powiedz czy w okresie zimy Twoje ptaki korzystają z oblotów wokół gołębnika? Co z drapieżnikami?

J. M. : Niestety nie ma mowy o zimowych oblotach, ponieważ jastrzębie sieją spustoszenie i nie ma co narażać ptaków na śmierć.

T. W.: Czy w okresie zimy stosujesz jakieś kuracje?

J. M. : Tak, po pierzeniu robię kuracje warzywne. Podaję marchew przez pięć albo sześć dni, a następnie szczepię gołębie przeciwko paramyksowirozie.

[...]

T. W.: Co sądzisz o naszych gołębiach z Polski ? Czy mamy już wartościowy materiał?

J. M. : Myślę, że w Polsce są bardzo dobre gołębie, bo przecież widać to po wynikach, na wystawach i olimpiadach. Wiem, że dalej do Polski sprowadza się duże ilości gołębi. Uważam, że hodowcy powinni hodować z tych super gołębi, które już w Polsce zdobywają dobre wyniki. Czy nadal trzeba płacić duże pieniądze za rodowody? Nie ogłupiajmy się.

T. W. : Kiedy zamierzasz odwiedzić Polskę, bo chyba dawno już u nas nie byłeś?

J. M. : Jeśli wszystko będzie dobrze, to w najbliższych latach postaram się odwiedzić rodzinny kraj.

T. W. : Dziękuję, że opowiedziałeś nam o swojej przygodzie z gołębiami i podzieliłeś się spostrzeżeniami na temat hodowli i lotowania. Mam nadzieję, że spotkamy się w niedługim czasie.

Adres:

Julian Mitoraj
11 DENGATE CRESCENT
LONDON ONTARIO NSW1V7
CANADA

Cały artykuł tylko w 1/2015 numerze miesięcznika ?Złoty Gołąb?

Autor: Wiesław Tokarczyk

Wróć do przeglądania wszystkich hodowców

>